W mojej pracy – zarówno warsztatowej, jak i w podcaście Wiem, co mówię (o marce) – nieustannie wracam do jednego punktu wyjścia: wizja to nie inspiracja. To struktura.
To coś, co powinno istnieć zanim wymyślisz nazwę, zanim ruszysz z kampanią, zanim zaczniesz tworzyć treści. Wizja to filtr, przez który przepuszczasz każdą decyzję:
Bez wizji kręcisz się w kółko. I nikt – nawet najlepszy marketingowiec – nie popchnie Cię w dobrym kierunku, jeśli Ty sam nie wiesz, dokąd zmierzasz.
W marketingowym świecie zapanowała dziwna równowaga. Po jednej stronie są ludzie, którzy robią wszystko „na czuja” i mają chaos zamiast strategii. Po drugiej – gotowe programy gwarantujące Ci zasięgi, sukces, wolność finansową i najlepiej jeszcze webinar, który sprzedaje się sam.
Tylko nikt nie mówi, że „program na sukces” przestaje działać w momencie, gdy masz coś unikalnego. A większość z nas – jeśli tworzy markę z sercem – właśnie to ma: coś, co nie mieści się w gotowcu. Dlatego najpierw trzeba zrozumieć siebie, a dopiero potem wybrać narzędzia.
Jest taki moment w pracy nad marką, który zasługuje na osobny mem. To moment, w którym klient mówi: „Ja już wszystko wiem. Tylko nie wiem, jak to powiedzieć.”
Albo lepiej: „Wizja? No jest. W mojej głowie.” – która, jak wiemy, nie jest miejscem, z którego łatwo udostępniać pliki.
I wtedy zaczyna się licytacja:
„Moja marka to trochę jak Apple, tylko dla nauczycieli.”
„Chcę coś jak Nike, ale z duszą.”
„Zróbmy coś innego, ale tak, żeby to się ludziom podobało.”
To właśnie wtedy wchodzę ja, cała na spokojnie, z pytaniem:
„Z czym ma kojarzyć się Twoja marka, jakie ma budzić emocje”
Zaskakująco trudne pytanie, wiem.
Wizja to nie iluzja. To drogowskaz.
Ten warsztat to strategiczny proces, w którym wracasz do podstaw i definiujesz, po co istnieje Twoja marka, co ją wyróżnia i jak mówić o niej w sposób klarowny, inspirujący i z sensem. Efektem jest zestaw ram komunikacyjnych gotowych do wdrożenia – dużo wspólnej pracy, inspiracji i momentów AHA.
Jeśli jesteś w miejscu, w którym nie wiesz, od czego zacząć – albo czujesz, że wszystko się rozmywa – zapraszam Cię na konsultację 1:1. Bez magicznych modeli. Bez oceny. Za to z pytaniami, które zrobią porządek w Twojej głowie i Twoim biznesie.
Pomogę Ci odnaleźć sens, zbudować wizję, zrozumieć, co chcesz mówić – i komu – dopiero potem – jak. Bo jeśli nie wiesz, dokąd zmierzasz, to nie ma znaczenia, ile postów wrzucisz na Instagram, ile razy odpalisz kampanię. I jaki Twoje logo ma kolor.