Relacje w branży:

ciemno wszędzie, głucho wszędzie

Branża kocha mówić o relacjach. Na prezentacjach, w ofertach, na LinkedInie – padają frazy o „partnerstwie”, „słuchaniu” i „wspólnym budowaniu wartości”. A potem zaczyna się praca. I wszystko to znika szybciej niż budżet kampanii w Performance Maxie, startuje projekt zaczyna się projekt i wszystko to idzie w cholerę.
1

Klient i agencja – związek z kategorii “to skomplikowane”

Z relacji na tej linii powstałby niejeden scenariusz. Bareja, by tego nie wymyślił lepiej. Klient chce efektów, ale nie wie dokładnie jakich. Agencja ma pomysł, ale nie ma danych. Wszyscy chcą sukcesu, ale mówią innym językiem. I każdy udaje, że wszystko gra.

Łapka w górę, kto zna ten klasyk:

  • „Chcę kampanię, która coś zmieni.”
  • „Dobra, ale dajcie brief.”
  • „Macie przecież moje logo.”

I hooooplaaaa. Zaczyna się gra pozorów. Klient mówi, że ufa, ale sprawdza pięć razy, a serie poprawek zdają się nie mieć końca. Agencja mówi, że rozumie, ale po cichu robi swoją wersję. Uśmiechy na spotkaniu, a potem soczyste wiązanki na Slacku, bo deadline z umowy kąsa już po kostkach.

2

Marka i klient – czyli kto tu naprawdę słucha

Kiedy marka mówi, że „słucha swoich odbiorców”, to zazwyczaj oznacza, że czyta komentarze i ma dashboard z liczbami. Ale to nie jest relacja. To jest obserwacja.

Prawdziwa relacja zaczyna się tam, gdzie marka wie, kim jest, i potrafi to wyrazić – niezależnie od tego, czy wszystkim się to spodoba. Bo właśnie wtedy mówi do ludzi, którzy naprawdę chcą słuchać.

3

Klient i konkurencja – obsesja porównań

Zamiast budować markę, zaczynamy budować dystans do innych. Porównania stają się ważniejsze niż własna tożsamość. A przecież nikt nie wygra wyścigu, patrząc cały czas na boczne pasy.

  • „Chcemy się wyróżnić, ale tak, żeby wyglądać znajomo.”
  • „Nie kopiujemy, ale się inspirujemy.”
  • „Zrobimy lepiej niż oni – ale bez przesady.”

Czyli klasyczny brandingowy trójkąt: kompleksy, porównania i nieszczerość. Zdrowa relacja z konkurencją? To taka, w której wiesz, co robisz inaczej – i nie boisz się tego powiedzieć.
Ale to wymaga decyzji i często też odwagi, żeby odpuścić „wszystkim się spodoba”.

Kreujesz. Projektujesz. Wdrażasz. Mówisz. Prezentujesz. Działasz.

To nie jest lekki brainstorming z flipchartem. To intensywny, jednodniowy proces, który łączy strategię z konkretem wizualnym i językowym. Warsztat kreatywny pomoże Ci uporządkować fundamenty marki i przełożyć je na komunikację – spójną, wyrazistą i gotową do wdrożenia. Kończysz z manualem, który łączy styl, ton, estetykę i przekaz. I z marką, która mówi jednym głosem – w słowie i obrazie.

4

Relacje między agencjami – serdeczne z daleka

Na eventach wszyscy się lubimy, oklaskujemy i gratulujemy. Na Zoomie się pozdrawiamy, rekomendujemy, a w kuluarach…

  • Pitch na klienta, który miał być „nie dla nas”.
  • Pracownik, który zmienił barwy klubowe.
  • Projekt, który „ktoś gdzieś już kiedyś robił”.

Oficjalnie – wspieramy się w branży.
Nieoficjalnie – konkurujemy o wszystko: o uwagę, ludzi, portfolio, stawki i prestiż.
Współpraca? Czasem tak. Ale żeby działała, trzeba najpierw przestać udawać.

5

Mówię o tym, bo wiem, co mówię i mam “cohones”

W naszej branży mamy wszystko: dane, narzędzia, strategie. A nadal kuleją podstawy – rozmowa, słuchanie, zaufanie. Relacje są trudne. W komunikacji – jeszcze trudniejsze. Ale dopóki będziemy je pudrować, nie zmienimy nic. Także bez pudru proponuję.

Więcej w moim podcaście.

Zobacz podobne