Nie masz pomysłu na swój biznes?

To nie przypadek – to brak wizji.

Mówi się, że dobry biznes obroni się sam. Tylko nikt nie mówi, co ma zrobić, jeśli się nie broni. Zazwyczaj wtedy wchodzi marketing – cały na biało – i rzuca: „Zrób kampanię. Zrób TikToka. Zrób e-booka. Zrób webinar. Zrób coś!” I Ty robisz. Dużo. Wszystko. Czasem nawet całkiem skutecznie. Ale w pewnym momencie zauważasz, że to wszystko… nie trzyma się kupy. Bo nie wiesz, do czego zmierzasz. Bo nie masz wizji.
1

Wizja to nie hasło. To decyzja.

W mojej pracy – zarówno warsztatowej, jak i w podcaście Wiem, co mówię (o marce) – nieustannie wracam do jednego punktu wyjścia: wizja to nie inspiracja. To struktura.

To coś, co powinno istnieć zanim wymyślisz nazwę, zanim ruszysz z kampanią, zanim zaczniesz tworzyć treści. Wizja to filtr, przez który przepuszczasz każdą decyzję:

  • Czy to, co robię, przybliża mnie do tego, gdzie chcę być jako marka?
  • Czy mój klient w ogóle rozumie, po co jestem na rynku?

Bez wizji kręcisz się w kółko. I nikt – nawet najlepszy marketingowiec – nie popchnie Cię w dobrym kierunku, jeśli Ty sam nie wiesz, dokąd zmierzasz.

2

Z jednej strony chaos, z drugiej – cudowna obietnica.

W marketingowym świecie zapanowała dziwna równowaga. Po jednej stronie są ludzie, którzy robią wszystko „na czuja” i mają chaos zamiast strategii. Po drugiej – gotowe programy gwarantujące Ci zasięgi, sukces, wolność finansową i najlepiej jeszcze webinar, który sprzedaje się sam.

Tylko nikt nie mówi, że „program na sukces” przestaje działać w momencie, gdy masz coś unikalnego. A większość z nas – jeśli tworzy markę z sercem – właśnie to ma: coś, co nie mieści się w gotowcu. Dlatego najpierw trzeba zrozumieć siebie, a dopiero potem wybrać narzędzia.

3

Moja ulubiona część: „Klient wie czego potrzebuje”

Jest taki moment w pracy nad marką, który zasługuje na osobny mem. To moment, w którym klient mówi: „Ja już wszystko wiem. Tylko nie wiem, jak to powiedzieć.”
Albo lepiej: „Wizja? No jest. W mojej głowie.” – która, jak wiemy, nie jest miejscem, z którego łatwo udostępniać pliki.

I wtedy zaczyna się licytacja:

„Moja marka to trochę jak Apple, tylko dla nauczycieli.”
„Chcę coś jak Nike, ale z duszą.”
„Zróbmy coś innego, ale tak, żeby to się ludziom podobało.”

To właśnie wtedy wchodzę ja, cała na spokojnie, z pytaniem:
„Z czym ma kojarzyć się Twoja marka, jakie ma budzić emocje”
Zaskakująco trudne pytanie, wiem.

Masz wizję, misję, wartości? Sprawdzam!

Wizja to nie iluzja. To drogowskaz.
Ten warsztat to strategiczny proces, w którym wracasz do podstaw i definiujesz, po co istnieje Twoja marka, co ją wyróżnia i jak mówić o niej w sposób klarowny, inspirujący i z sensem. Efektem jest zestaw ram komunikacyjnych gotowych do wdrożenia – dużo wspólnej pracy, inspiracji i momentów AHA.

4

Nie potrzebujesz kolejnej checklisty. Potrzebujesz rozmowy.

Jeśli jesteś w miejscu, w którym nie wiesz, od czego zacząć – albo czujesz, że wszystko się rozmywa – zapraszam Cię na konsultację 1:1. Bez magicznych modeli. Bez oceny. Za to z pytaniami, które zrobią porządek w Twojej głowie i Twoim biznesie.

Pomogę Ci odnaleźć sens, zbudować wizję, zrozumieć, co chcesz mówić – i komu – dopiero potem – jak. Bo jeśli nie wiesz, dokąd zmierzasz, to nie ma znaczenia, ile postów wrzucisz na Instagram, ile razy odpalisz kampanię. I jaki Twoje logo ma kolor.

[ Zarezerwuj konsultację 1:1 – pogadajmy o Twoim biznesie ]

Zobacz podobne